| Chałtury: Damięcki kłamie? |
|
|
|
| 17.12.2009. | |
|
Słowa kluczowe: Mateusz Damięcki, chałtury
w ogóle się nie wydarzyła... Przypomnijmy - stałym punktem spotkań z Mateuszem Damięckim są dwie opowieści. Jedna - o sygnecie jego dziadka (który ostatnio, chyba ze wstydu, przestał zakładać). Druga - o "dresach", którzy napadli go w Pruszkowie i chcieli go "skroić". Matuesz twierdzi, że uratowało go to, że jeden z nich był fanem serialu Matki,żony i kochanki.
Nasz informator donosi, że podczas wizyty w jego szkole Damięcki też opowiadał tę historię. Mówił jednak, że ci dresiarze zaczepili go nie w Pruszkowie, a w Warszawie, przy metrze.
Mateusz chyba zapomniał swojej roli. Dziwne, przecież opowiedał tę historię już kilkaset razy. Po co zmyślać takie rzeczy i ubarwiać swój życiorys? Ile jest więc prawdy w pozostałych opowieściach Mateusza? Na tym samym spotkaniu Matusz opowiedział też następujący kawał: - Dlaczego pies się liże po jajach? ........................................................................... reklama ........................................................................... >.
Taki w sam raz dla uczniów i ich wychowawców... Sądzimy, że tak niski humor powinien pozostać jednak darmowy .
Rozbawił nas za to komentarz naszego informatora, który tak podsumował spotkanie z aktorem: Nie polecam nikomu iść "na Mateusza", bo przynudza. Lepiej już zobaczyć jego ojca Macieja - jest niski i zabawny. I nawet nie widać po nim, że współpracował z esbekami.
DollFace Artykuł pochodzi z Pudelek.pl
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|



